Od Kuchni...

...czyli czym TU się je?

W zasadzie, to czym się fotografuje to sprawa drugorzędna. Ważniejsze są inne rzeczy. Nie sam aparat czy obiektyw, ale to co przed i za nim. Czyli z jednej strony człowiek, który tym całym ustrojstwem operuje a z drugiej to, co ma znaleźć się na zdjęciu. Przy czym ciekawy kadr można znaleźć zawsze i wszędzie. Czemu zatem piszę o sprzęcie, który w robieniu zdjęć mi pomaga (albo i przeszkadza)? Odpowiedź jest prosta. Bo jestem leniwy :)
Jedno z najczęściej zadawanych mi pytań to: "czym fotografujesz?". Doszedłem do wniosku, że lepiej i szybciej będzie, jeśli zamiast indywidualnie każdemu odpowiadać, raz to wszystko opiszę. Kosztowało mnie to co prawda trochę pracy i czasu, ale myślę, że w ogólnym rozrachunku i tak uda się go zaoszczędzić więcej niż poświęciłem. Jeśli nadal będą zdarzały się takie pytania to będę miał gotowca, do którego będę odsyłał.
Znajdą się tutaj aparaty, z których zdjęcia pojawiły się choć raz na blogu. Jeśli w przyszłości pokażę fotografie z jakiegoś innego aparatu, to będę tę listę uzupełniał. Takie przynajmniej jest założenie.



Nikon D300

Półprofesjonalna cyfrowa lustrzanka. W chwili obecnej to mój podstawowy aparat. Na dzień dzisiejszy większość zdjęć, jakie "lądują" na blogu zostało zrobionych przez 300-setkę. W zupełności mi wystarcza, w wielu sytuacjach pozostaje jeszcze spory zapas możliwości, 12 Megapixeli to aż nadto. Prawdę mówiąc to mógłbym go nawet sprzedać i kupić coś mniej zaawansowanego. Czasem jednak, szczególnie przy zleceniach komercyjnych, gdzie liczy się np. szybkość czy mało szumiące wysokie czułości, spisuje się bardzo dobrze. Poza tym "przywiązałem" się do niego ;)

Nikon D300

Nikon D300 Nikon D300



Nikon D50

Moja pierwsza cyfrowa lustrzanka. Na blogu jest bardzo dużo zdjęć zrobionych D50-tką, szczególnie te z początków bloga. Bardzo dobry aparacik. Nie jest już produkowany, ale do dziś osiąga przyzwoite ceny na portalach aukcyjnych, a trzeba pamiętać, że to aparat z połowy 2005 roku. Dla początkujących idealny, bardziej zaawansowani mogą robić z nim cuda :) 6 Megapixeli pozwala na uzyskanie świetnych efektów przy nawet bardzo dużych odbitkach (30x45 bez najmniejszego problemu, tylko jak dużo się takich zdjęć robi?). Aparat przeszedł już w inne ręce, ale mam jeszcze sporo zdjęć nim zrobionych, więc pewnie nie raz będzie je można na blogu zobaczyć.

Nikon D50



Fujifilm FinePix F60fd

Ten mały aparacik kupiłem w wakacje 2009. Myślałem sobie od jakiegoś czasu, żeby nabyć coś niedużego, żeby zawsze mieć pod ręką. Nie chciałem jednak wydawać dużo pieniędzy. Wybór padł na tego Fuji bo niespodziewanie nadarzyła się okazja kupić nowiutki w cenie 200zł, gdy normalnie kosztował ponad 600 PLN. Z głównego zamysłu za dużo nie wyszło bo ostatecznie prawie zawsze mam ze sobą coś innego :) Ale przynajmniej moim rodzicom się przydaje na różne wyjazdy ;)

Fujifilm FinePix F60fd



Nikon N70 (F70)

Kolejna lustrzanka, tym razem jednak analogowa, na film 35mm. Na naszym rynku sprzedawany z symbolem F70. Mój to wersja amerykańska i stąd oznaczenie N70, ale to ten sam aparat. Z zewnątrz jest trochę poobijany i podrapany, brakuje też paska i zaślepki na gnieździe do zdalnego sterowania. Nie przeszkadza to oczywiście w robieniu nim dobrych zdjęć, bo mechanicznie jest w 100% sprawny. Kupiłem go na szybko jakiś czas temu, chcąc spróbować fotografii analogowej, nie wydając za dużo pieniędzy. Na rynku wtórnym można go z powodzeniem kupić za grosze. Spisuje się świetnie.

Nikon N70

Nikon N70 Nikon N70



Kiev 4M

Dzieło radzieckiej produkcji. Dalmierzowy, małoobrazkowy Kiev to kopia niemieckiego Contaxa produkowanego przez Zeissa. Mój pochodzi z 1979 roku a został wyprodukowany specjalnie na Olimpiadę w Moskwie w 1980, o czym świadczy znaczek na korpusie. Sprezentował mi go niezwykle sympatyczny człowiek. Z aparatem dostałem też skórzany pokrowiec i trzy obiektywy:

- Jupiter-8 50mm f/2
- Helios-103 53mm f/1.8
- Jupiter-12 35mm f/2.8

Widoczne na zdjęciach poniżej, w tej samej kolejności.

Kiev 4M

Kiev 4M Kiev 4M


Czyż nie jest piękny? :)

Pentax Spotmatic

Sprzęcik, który niezwykle lubię. Po pierwsze jest piękny! :) Naprawdę. Jest według mnie jednym z najładniejszych aparatów. Po drugie niewielki (w porównaniu z moimi Nikonami) i dlatego dosyć często zabieram go ze sobą w plener. Cyfrówki owszem, są wygodne, szybkie, efekty widać od razu, ale tutaj nie o to chodzi. Jak na dzisiejsze czasy to aparacik jest przestarzały, ale nie zmienia to faktu, że fotografowanie nim sprawia mi naprawdę dużą przyjemność.

Pentax Spotmatic

Pentax Spotmatic Pentax Spotmatic



Stereo Smiena 8M

Chyba najbardziej niezwykły z całej tej gromadki. Zwykłą Smienę 8M można kupić na Allegro za jakieś grosze. Za przesyłkę trzeba zapłacić więcej niż za sam aparat. Co jest więc tak niezwykłego w mojej Smienie? To, że jest niepowtarzalna. I to naprawdę jedyna w swoim rodzaju. Powstała z połączenia dwóch Smien a człowiek odpowiedzialny za tę konstrukcję, zbudował takich około 20. Można znaleźć różne aparaty stereo, ale taki jak ten będzie raczej ciężko ;) O tym, że można dzięki niej robić zdjęcia 3D, już nawet nie wspomnę :)

Stereo Smena 8M

Stereo Smena 8M Stereo Smena 8M



Seagull 4A

Ta dwuobiektywowa chińska lustrzanka to moje pierwsze podejście do średniego formatu. Przygodę z 6x6 miałem rozpocząć od Rolleiflexa, ale pewien splot wydarzeń sprawił, że transakcja nie doszła do skutku. Ten "chińczyk" raczej nie ma tak dobrej optyki, ale fotografowanie tym "magicznym pudełkiem" jest niesamowite. Trzymając go w ręku i patrząc z góry na matówkę poczuć się można jak istny czarnoksiężnik zaglądający do szklanej kuli. Coś niesamowitego. Najtańsze to niestety nie jest, bo film kosztuje w okolicach 12-15zł, wywołanie w labie to kolejne około 10zł a jak ktoś jeszcze chce mieć zdjęcia w wersji cyfrowej to za skan też trzeba zapłacić, też około 10zł. I jeszcze jedna ważna rzecz... na takim filmie mieści się 12 klatek :) Także tanio nie jest, ale przynajmniej nie trzaska się 100 zdjęć na godzinę z czego później może 10% jest OK, a do pokazania nadaje się jeszcze mniej. W każdym razie strasznie wciąga i jak się raz spróbuje to na pewno się na tym nie skończy. Aparat nie mój, więc zrobiłem nim niewiele zdjęć, ale że ukazały się na blogu to też o nim wspominam.

Seagull 4A



Rolleicord Ia Model 2

Dwuobiektywowa lustrzanka, produkcji niemieckiej. Długo starałem się kupić coś takiego i wreszcie się udało przez Allegro. Osoba od której go kupiłem powiedziała, że nabyła go na aukcji w Danii, gdzie wystawiano na sprzedaż kolekcję sprzętu obejmującą eksponaty od początku XX wieku do lat 80tych. Co ciekawe, ten egzemplarz pierwotnie używany był chyba w Szkocji bo z tyłu ma napis "J.Lizars Glasgow" a podziałka z czasami i przysłonami jest w języku angielskim. W Google znalazłem, że chodzi o firmę zajmującą się różnymi urządzeniami optycznymi itp. a założoną w 1830 roku przez optyka Johna Lizarsa. To tyle jeśli chodzi o historię sprzętu ;)

Rolleicord Ia Model 2

Gdy go kupiłem był w 90% niesprawny. Niesprawny kominek stanowił chyba najmniejszy problem. W zasadzie działał tylko jeden czas (1/300) a na dodatek działał źle, bo w rzeczywistości było to może coś między 1/50 a 1/100 :) Nie ma się jednak co dziwić bo ten "dziadek", jak często, pieszczotliwie go nazywam, powstał najprawdopodobniej w drugiej połowie 1937 roku (model ten produkowano od maja 1937 do stycznia 1938). Jak więc łatwo obliczyć ma już ponad 70 lat! Aparat jest po naprawie a dzięki, życzliwym osobom nie musiałem nic za to zapłacić. Niestety usterka była na tyle poważna, że nawet teraz czasami szwankuje i zdarza się, że migawka się nie domknie w odpowiednim momencie. Mimo to i tak uwielbiam ten sprzęt za możliwość odbywania niezwykłej podróży w czasie za każdym razem, gdy się nim fotografuje.



I to by było na tyle. A przynajmniej to co się do tej pory na blogu pojawiło. Reszta dalej czeka na przetestowanie i/lub opublikowanie.

POWRÓT DO BLOGA